„S A I H A” - Przemyśl

Wywiad z Shihan Marią Da Costa 5 Dan

Które zawodniczki z kraju i zagranicy wspominasz w szczególny sposób i dlaczego? W pierwszych latach mojej kariery zawodniczej za najlepsze zawodniczki uważałam Pinny Borg, Lise Fludder, Tracey Baker i Alison Powell. Później moimi znaczącymi przeciwniczkami były Gitta Kondorosi i Clara Akpokomua. Jeśli chodzi zaś o zagranice trudne walki stoczyłam przeciw De Loff z Belgii, Patrici Hanselmann ze Szwajcarii i Kubanovej z Rosji.

Jakie są Twoje ambicje związane z rozwojem British Karate Kyokushinkai?

Chciałabym, aby coraz więcej ludzi zdobywało czarne pasy i otwierało swoje Dojo. Marzę, aby nasza organizacja otworzyła swoje własne, w pełni wyposażone główne Dojo (Honbu) z pożytkiem dla wszystkich ćwiczących. Uważam, że byłoby miło, gdyby więcej ludzi chciało poświęcać swój czas, przekazywać umiejętności i idee, aby wspierać rozwój naszej organizacji.

Jakie (jeśli w ogóle) są Twoje cele, które chciałabyś osiągnąć?

To byłaby wielka sprawa gdybym została kiedyś sędzią międzynarodowym. Chciałabym również więcej czasu poświęcać na trening z bronią (pałka, nunchaku, Bo - długi kij, itp.)

Zakończyłaś swoją karierę jako zawodniczka knockdown w październiku 1998, jakie to uczucie, gdy jednocześnie odnosisz sukces będąc pionierem w walkach knockdown kobiet? To był przywilej mieć szanse startu w zawodach knockdown. Zawody knockdown dla kobiet wprowadzono gdy miałam 25 lat. To był najlepszy czas dla mnie. Miałam za sobą sukcesy w Clicker i WUKO, ale wtedy to było dla mnie nowe i trudniejsze wyzwanie.

Co poradziłabyś osobom, które zastanawiają się nad udziałem w zawodach?

Powiedziałabym nie bój się i spróbuj. W knockdown mamy konkurencje dla nowicjuszy, którzy mogą bezpiecznie rozpocząć starty. To jest naprawdę dobra droga do sprawdzenia czego się nauczyłeś. Nie ważne czy wygrasz czy przegrasz, ważne, że podjąłeś wyzwanie.

Czy jest coś czego dziś, patrząc z perspektywy czasu żałujesz, albo co zrobiłabyś inaczej?

Patrząc z perspektywy 20 lat treningu wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, ale niczego nie żałuję. Trening karate to długa krzywa nauki, jeśli odpuścisz sobie i nie przygotowujesz się należycie do jednych zawodów, które w konsekwencji przegrywasz, do następnych musisz przygotowywać się dwa razy ciężej. Być może popełniłam błąd przystępuj±c do testu 30 kumite w 1987 roku, ale ta porażka sprawiła, że byłam dobrze przygotowana do powtórzenia go w 1993 roku i wtedy odniosłam sukces.

Od pięciu lat pełnisz funkcję skarbnika BKK- jak to zmieniło Twój sposób patrzenia na organizację?

To otworzyło mi oczy na ogrom pracy i poświęcenia jakiego wymaga funkcjonowanie federacji. Kiedy jesteś uczniem masz swój mały świat treningów, wszystko kręci się wokół Ciebie i nie masz pojęcia o ogromie pracy, który trzeba włożyć aby zapewnić wysoki standard zawodów, sędziów, obozy, szkolenie itd. Muszę zadbać, aby to wszystko dobrze funkcjonowało, bycie skarbnikiem to mój osobisty udział w ogromie pracy, którą należy wykonać by wszyscy na tym skorzystali.

Jeśli byłoby to możliwe natychmiast, co zmieniłabyś albo rozwinęła w British Karate Kyokushinkai?

Zwiększyłabym liczbę ćwiczących. Dodałabym kilka(naście) zer do naszego konta bankowego, aby stać nas było na więcej rzeczy (takich jak budowa centralnego Dojo, organizacja Mistrzostw Świata w Anglii, itp.). Myślę również, że nasza młodzież powinna mieć możliwość udziału w zawodach "semi kontakt (knockdown)", których reguły byłyby zbliżone do reguł walki pełnokontaktowej z dodatkowymi regułami zwiększającymi bezpieczeństwo, tak aby lepiej przygotować ich do walki pełnokontaktowej.

Czy miałaś kiedyś aspiracje, aby obj±ć pewnego dnia, funkcję trenera kadry kobiet?

Nie na tym rzecz polega. Jest bardzo wielu utalentowanych ludzi w naszej organizacji i Hanshi ma trudne zadanie, aby wybrać najlepszych na trenerów. Nie uważam, że byłoby lepiej gdyby kadrę kobiet prowadziła kobieta. Mocno wierzę, że mamy odpowiednie osoby do tej pracy.

Gdzie zaczęłaś trenować i dlaczego wybrałaś właśnie karate i dlaczego Kyokushin?

Zaczynałam w klubie RHQ tuż przed moimi trzynastymi urodzinami. Mój ojciec pracował w budynku, gdzie mieścił się ten klub i namówił mnie żebym tam poszła. Nie miałam pojęcia o innych stylach i standardach nauczania karate. Miałam szczęście, że trafiłam do renomowanego klubu.

Kto był twoim pierwszym trenerem?

Jim Verona. To był dobry instruktor i w tamtych czasach z jego małego dojo wyszło wielu świetnych zawodników. W klubie trenowali tylko dorośli i ja, jako jedyne dziecko, musiałam się szybko uczyć.

W jakich dojo i jak długo trenowałaś oraz jaki wpływ trening w nich wywarł na Ciebie?

W pierwszych latach trenowałam w tygodniu dwa razy w RHQ i dwa razy Crystal Palac u Hanshiego. Crystal Palac to wspaniałe miejsce treningu, zawsze miało duż± klasę, a atmosfera panuj±ca w tym dojo skłaniała do naprawdę ciężkiego treningu. W póĽniejszych latach trenowałam też u Glenna Sharpa w ciesz±cym się złą sławą Glass House. Pamiętam, że zimą podłoga dojo była tak zimna, że nogi drętwiały mi do kolan, ale nigdy się na to nie skarżyłam. Glenn zawsze trenował bardzo ciężko i trzymał dyscyplinę zgodnie z japońską tradycją. Zawsze wymagał żeby być najlepszym. W 1987 roku z Nickiem otworzyliśmy dojo w Docklands. Prowadziłam treningi z juniorami i trenowałam z seniorami u Nicka. Trudno mi opisać jaki wpływ na mój trening miał Nick. Sadzę, że moje wyniki podczas zawodów pokazuj± ten wpływ najlepiej. Moje sukcesy zaczęły się krótko po tym, jak zaczęłam u niego trenować i trwają do dziś.

Teraz jesteś instruktorem w Docklands i Newbury Park - jak znajdujesz czas i energię by połączyć obowiązki rodzinne z pracą w dojo i obowiązkami skarbnika BKK?

To Nick prowadzi dojo, ja tylko pomagam prowadząc treningi z juniorami, Nieraz jest trudno, ale zawsze mogłam liczyć na pomoc i wyrozumiałość mojej rodziny, bez ich pomocy sukces nie byłby możliwy. Poza tym kocham karate, a jeśli robisz coś, co cię cieszy to zawsze znajdziesz na to czas i energię.

Wywiad zaczerpnięty ze strony dojo w Docklands.

Tłumaczenie Agnieszka Kowaliw 6 Kyu,

konsultacja językowa i merytoryczna Sensei Piotr Szeligowski 4 Dan.

 


W środku Shihan Maria Da Costa 5 Dan